sobota, 31 marca 2012

Menu na babski wieczór

Improwizowane babskie spotkanie = improwizowane menu. Ostatnio w tym kontekście najlepiej sprawdzają się sałatki. Pasują do alkoholu (np. białe, różowe wino) i nie wymagają wiele zachodu. Godzina leżakowania w lodówce i sałatka gotowa do spożycia. Pojawiły się też grzanki i ciacho. Macie swoje patenty na takie okazje?

czwartek, 29 marca 2012

środa, 28 marca 2012

Z cyklu „Dobre rady WEKtorii”: co zrobić z sokiem z buraka?



Ostatnio, gdy robiłam zakupy w sklepie internetowym zamówiłam jednodniowy sok z buraków i ogórka kiszonego, a przywieźli sok pasteryzowany z samych buraków i z zagęszczonego koncentratu buraczanego (za kwaśny trochę). Nie jestem wybrednym zawodnikiem, więc część soku wypiłam, chociaż marzył mi się taki, który piłam ostatnio w Green Way'u w Łodzi (soki i ciasta mają fajne, ale reszta coraz bardziej rozczarowuje – w tym temacie wszystko zależy od ludzi i ich podejścia). Po prostu sok z buraka – może lekko rozcieńczony wodą, ale nawet lekko spieniony (świeżo wyciskany).

Z reszty soku zrobiłam koktajl. 

wtorek, 27 marca 2012

Kapusta kiszona inaczej

Najczęściej w moim domu rodzinnym robiło się kapustę kiszoną z tartą marchewką, odrobiną oleju i 2-3 łyżkami cukru. Proste, ale pyszne. Do mięsa, ryby, do pieczonej białej kiełbasy. Jakiś czas temu spróbowałam innej wersji i chyba klasyka odejdzie w zapomnienie na jej rzecz i ku zachwytowi nad nią.


poniedziałek, 19 marca 2012

Wyniki KONKURSU przesileniowego


by this site
O konkursie możecie poczytać tutaj. Znajdziecie tak również wszystkie propozycje konkursowe. Na temat oleju rzepakowego tłoczonego na zimno powstały nawet wierszyki (nie byle jakie!), ale będę się trzymać założeń konkursowych. Chodziło o hasło. Najbardziej spodobało mi się hasło autorki bloga parabuch.blogspot.com.

Wygrywa Ona.

Hasłem:

"Tłoczony na zimno, ale nie drań. Świetnie smakuje do wszystkich dań."

Gratuluję!

Smacznego!

p.s. Czekam na pomysły kulinarne z wykorzystaniem nagrody. :)

sobota, 17 marca 2012

Sałatka na ciepło (lub zimno) z pieczonych pietruszek i ziemniaków


Takie to dobre! Chyba właśnie to danie zaskoczyła mnie ostatnio najbardziej. I wiecie, co jest w tym wszystkim najfajniejsze? Nie są to krewetki, dziczyzna czy ryba w egzotycznych owocach. Danie składa się z produktów sezonowych i wszędzie w Polsce dostępnych. Pomysł wpadł mi do głowy wieczorem, ot tak. Lekka propozycja, jeszcze przedwiosenna. Mimo że danie nie jest skomplikowane, to postaram się rozłożyć je dla Was na czynniki pierwsze.

Muffiny z jabłkami i cukrem pudrem z cynamonem

Muffiny zrobiłam z okazji akcji „Muffinki dla Mai”. Siłę mediów i różnych społecznościowych portali warto wykorzystywać w taki sposób. Możemy pomóc. Może zrobimy zrzutkę wśród przyjaciół i znajomych (tutaj strona Mai)? Wystarczy kilka groszy, a w większej skali urosnąć mogą one do tysięcy. 

piątek, 16 marca 2012

Czekoladki cz. IV: Chocoladorro

Jestem jeszcze spuchnięta po znieczuleniu stomatologicznym, boli szczęka od godzinnego seansu i nie mogę jeszcze jeść. Jedynym pozytywnym akcentem były dźwięki radia w tle. Zawsze lubiłam chodzić do dentysty, bo mogłam się na chwilę wyłączyć. Na chwilę, bo z reguły nie spędzałam więcej u lekarza niż pół godziny. Ostatnie dwie wizyty były stanowczo zbyt długie, więc postanowiłam poprawić sobie humor zaległą czekoladową recenzją.

czwartek, 15 marca 2012

KONKURS przesileniowy, czyli WYTĘŻCIE SWOJE ZMĘCZONE PO ZIMIE GŁOWY

Rzepak nie tylko do jedzenia! by this site

Na przedwiośniu każdemu przyda się poważna regeneracja. Dlatego mam dla Was konkurs. Oleje tłoczone na zimno wciąż wydają mi się mało popularne. Marzy mi się, by na stałe zagościły w polskich domach. I właśnie najlepiej rzepakowy – lokalny surowiec, mało przetworzony. Może warto odkryć na nowo to, czym obdarowuje nas polska ziemia. Bo w czymże rzepak gorszy jest od oliwek albo ziemniak od batata? 

wtorek, 13 marca 2012

Szybki obiad: Uzależniający smażony ryż z kimchi


Miałam nie pisać o tej potrawie dopóki ilość składników nie będzie do końca dopracowana, ale. Jest jedno duże „ALE”. Potrawa ta jest tak pyszna, że mogłabym ją jeść prawie codziennie i z tego powodu chcę się nią z wami podzielić. W czym tkwi jej sekret? Nie wiem. Po prostu smakuje tak, że chce się wciąż więcej i więcej.

niedziela, 11 marca 2012

Poszukiwania idealnego sposobu na przyprawy

by this site

W wielu miejscach mam bałagan, ale dziś rano obudziła mnie myśl o moim chaosie przyprawowym. Fakt, jakiś poziom ich ogarnięcia istnieje, ale dwa koszyczki (jeden na ostre, zioła itp., a drugi na słodkie, składniki do pieczenia, galaretki...) średnio spełniają rolę porządkującą. 

czwartek, 8 marca 2012

Powiedziała „Zaskocz mnie!”

by this site


Najbardziej cieszą i zaskakują kwiaty, które dostaje się na co dzień. Jeśli przez cały rok kobieta jest głodna płatków, to nie dziwi fakt, że cieszą ją te „podarowane raz na rok i zawsze te same”. Przez trzysta sześćdziesiąt cztery dni można łatwo zapomnieć, jak pachną i wyglądają. Oczywiście nie samymi kwiatami człowiek żyje, ale myślę, że są istotnym symbolem i niosą ze sobą pewne przesłanie, być może takie: jesteś warta tego, żeby podarować ci coś, co i tak za chwilę się rozpłynie w tym kosmosie. Podarować chwilę piękna. Dobrnęłam już do tego, że nie chodzi tu tylko o kwiaty?

środa, 7 marca 2012

Grochówka (SyS)


Jeśli lubicie delikatnie wypukłe męskie brzuszki, to takie zupy będą idealne dla waszych partnerów. Proponuje zupę zjeść razem, a nie patrzeć, jak on je, a samemu katować się kawałkiem sałaty (żeby nie było, nic nie mam do sałaty!). Oczywiście o wersji odwrotnej też myślę, ale nie będę się powtarzać. Równouprawnienie musi być! 

wtorek, 6 marca 2012

Czekoladki cz. III: Cocoa dreams


Piękne pudełko w kształcie kwiatka. Pięć rodzajów czekoladek, jak pięć płatków. Idealnie dopracowane. Nawet jeśli brzmi to dziwnie i sztampowo, to naprawdę cieszą zarówno oko, jak i podniebienie.


poniedziałek, 5 marca 2012

Ciasto herbaciane (miks smaków) z rodzynkami i polewą widmo

Była polewa, musicie uwierzyć! Piękna, idealnie gładka i błyszcząca. Byłam tak mądra, że po jej ostudzeniu zapakowałam ciasto w folię aluminiową. Ciasto jest wielo - herbaciane. Użyłam kilku różnych herbat. Smakuje, jak herbata, jest bardzo aromatyczne, dla mnie bomba. Nawet lepsze niż murzynek (moim skromnym zdaniem). Pierwsze podejście uznaje za udane!

niedziela, 4 marca 2012

Pasztet ze śliwką


Specjalistką od pasztetów nie jestem, ale lubię wiedzieć, co jem. Na pewno sto razy smaczniejsza sprawa niż kupne pasztety, wędliny czy pieczenie, a i można dopasować sobie przeprawy i dodatki według preferencji. Może śliwki zastąpić suszonymi pomidorami albo surową cebulą? Dodać świeże zioła np. tymianek? A może cienka galaretka na wierzchu na bazie powideł śliwkowych albo soku porzeczkowego. Przepis potraktujcie jedynie jako inspirację, a tu możecie zobaczyć pasztet, który jeszcze na mnie czeka. Muszę go kiedyś zrobić (jedno z zadań życiowych)! Smacznego!

sobota, 3 marca 2012

Magia prostego deseru


Dziś na obiad był kurczak ze świeżym ananasem, limonką i curry, a do tego ryż. Pora na "małe co-nie-co"!

Królowa zup: pomidorowa z makaronem orkiszowym

Zrobiłam wczoraj pasztet ze śliwkami. Bardzo fajna sprawa z tym pasztetem (może jeszcze o nim napiszę), nie tylko dlatego, że wyszedł smaczny, ale po pierwsze po gotowaniu mięsa został cudowny bulion, który szkoda byłoby wyrzucić, a po drugie część pasztetu można poporcjować i zamrozić i mieć kawałek na „podorędziu”:). Co więcej, nie ma to jak home made. Obok indyka (ogromne udo i skrzydło) i kawałka łopatki gotowałam także kawałek boczku. Z tego powodu rosół sam w sobie mógłby mieć dziwny smak, więc zrobiłam pomidorową. A, że zamówienie od BioBabalscy już odebrałam, to podałam ją z makaronem orkiszowym. Jeść dobre, wiedzieć, że zdrowe – czego chcieć więcej?

piątek, 2 marca 2012

Pity pszenno-żytnie w dwóch wersjach



Pity robię najczęściej z tego przepisu. Wcześniej tylko pszenne, a te są z także z mąką żytnią. Wszystko robię według przepisu, ale częściej piekę pity w piekarniku, czasem na patelni. Wolę w piekarniku (ok. 10-15 minut w dość mocno rozgrzanym piekarniku), bo wtedy mam pewność, że ciasto nie będzie surowe. Miały być z kurczakiem, jakimś jogurtowym sosem, sałatą, ale w końcu padło na wegetariańską improwizację (akurat dostałam humus w prezencie – zróbcie go wg jednego z przepisów zamieszonych w internecie – jest ich z pewnością morze), która okazała się ciekawa i smaczna. Pity upiekłam poprzedniego dnia, a przed obiadem obficie skropiłam wodą i wrzuciłam na kilka minut do rozgrzanego piekarnika.