piątek, 30 września 2011

Wspomnienia z weekendowego wyjazdu

Pierogi z mięsem, kapustą i szałwią smażoną na maśle. Mmmm...
Rosół z lanymi kluseczkami i natką pietruszki. Miodzio!
Podwieczorek
Ciasteczka maślane z domowym dżemem porzeczkowym

Rustykalna tarta z jabłkami
Jesienna kukurydza (albo pozostałości po niej) i muchomor






niedziela, 25 września 2011

zdrowo!


Zbilansowany posiłek - jak to mądrze brzmi. Zachęcam do wzięcia udziału w tej akcji. Ma być smacznie i zdrowo. Teraz mamy jeszcze do dyspozycji sporo świeżych warzyw i owoców, więc korzystajmy. Do akcji można dodawać propozycje bez względu na datę publikacji. Co jecie, żeby się wzmocnić?

środa, 21 września 2011

Rozmawiało mango z groszkiem (a groszek ten w życiu puszki nie widział)

Podobno nie tylko do mnie mrożony, piękny, zieloniutki groszek puścił oczko. Dziś jest chyba ten dzień, w którym skapitulowałam i przyznałam sobie i światu (najbardziej sobie), że nie znajdę i nie dostanę i nie przypłynie do mnie znikąd świeży groszeczek, tak wyczekiwany i wymodlony przez pielgrzymki wielokrotne na targ. Także stało się i dziś przewartościowałam wszystko. Zmieniłam swoje potrzeby, jestem szczęśliwsza;). Realizm. Chociaż groszek kojarzy mi się bardziej z socrealizmem.

sobota, 17 września 2011

Wspomnienie ze stołówki: makaron z sosem i pytanie



wersja z serem mojego lubego


Hmm. Tak, wiem. Nie jest to danie może, którym można się chwalić, chociaż starałam się, żeby było „nie byle co”. Chodzi mi o coś innego. Nie wiem, dlaczego akurat to danie pamiętam z podstawówkowej stołówki, w której często się stołowałam. Było kilka równie smacznych albo chociażby zjadliwych, ale to pamiętam jakoś najlepiej, a równocześnie nie pamiętam nic. Kojarzę tylko, że na pewno była w nim:

  1. Drobno pokrojona kiełbasa
  2. Świderki
  3. Coś pomidorowego, pewnie koncentrat pomidorowy
  4. Chyba papryka surowa i w ostra suszona

Tak, też się dziwię, że mi to odpowiadało. Spróbowałam odtworzyć wspomnienie, jednak nie wyszło tak, jak powinno. Gęsty sos ze świeżych, obranych ze skórki i zmiksowanych pomidorów (ok. 1,5 kg tych podłużnych, polnych) z cukrem, solą, pieprzem i sporą ilością ziół. Duszone kawałki kolorowej papryki (3 sztuki), kawałeczek ostrej papryczki (dajcie ¼, ja dałam trochę za dużo, bo połowę), czosnek, cebula (2 małe) i marchewka (2 średnie). Odrobina mąki ziemniaczanej do zagęszczenie i oczywiście kiełbasa (1 sporę pęto). Wybrałam taką lekko czosnkową. Wyszło trochę, jak leczo, jednak bardziej gęste i aromatyczne.

Wnioski: danie w stołówce (jak to też stwierdził mój luby) było robione z „tego-co-zostało-z-poprzedniego-dnia” i nie było niczym nadzwyczajnym, więc zastanawia mnie fakt, że mi tak smakowało i pamięta je jako coś odkrywczego. Trochę jak sos myśliwski (czymkolwiek on faktycznie jest), trochę, jak danie z kuchni węgierskiej. Może ktoś wie, o czym ja mówię i praktykuje je w domu od wielu lat? Jeśli tak, to proszę o rozjaśnienie mojego umysłu.

Smacznego, jeśli chcecie skorzystać z przepisu.

Stwórzmy subiektywny przewodnik po uodparniających potrawach i napojach (akcja ZWIĘKSZAMY ODPORNOŚĆ 2011)

fot. Leonid Mamchenkov

Nie lubię zmian temperatur, a taka właśnie jest jesień (naturalne skoki temperatur) i często zima (przez to, że pomieszczenia ogrzewane, a na zewnątrz ziąb). Właśnie kichnęłam. Mam nadzieję, że mnie nie rozłoży. Swoją drogą byłoby to nawet zabawne, bo dziś rozpoczęła się akcja „Zwiększamy odporność 2011”. Przyłączcie się i dodawajcie subiektywnie chroniące nas przepisy:).

Jeśli szukacie inspiracji, to kieruję do małego przewodnika. W skrócie: zbilansowana dieta, mało smażonego, słodkiego, nie przesadzać z nabiałem, szczególnie mlekiem. Mleko zresztą to kontrowersyjny temat.

Zapraszam i życzę owocnych (warzywnych i innych;)) poszukiwań!

piątek, 16 września 2011

Szukaj C nawet w ZIEMNIAKU


zdjęcie ze strony akten.com.pl
Dziś rano Pan Google (albo Pani Google) zainteresował mnie swoim logiem. Otóż obchodzimy dziś 118 rocznicę urodzin węgierskiego biochemika Alberta Szent-Györgyia, noblisty w dziedzinie medycyny z 1937 roku. Witaminy C nie mógł wynaleźć, ale mógł ją wyodrębnić i zidentyfikować, co też uczynił w 1933 roku. Operacje swoje i tajemnicze badania prowadził ma strąku papryki (łapmy ją w sezonie!).
Pan Albert miał zapewne wiele innych odkryć, osiągnięć i talentów, jednak chciałabym się skupić na witaminie C. Jako, że w sobotę zaczyna się akcja „Zwiększamy odporność 2011”, informuję, że można jej szukać nawet w ziemniakach! Oczywiście lepszym źródłem będzie kapusta, inne zielone liście czy cytrusy i jagody. Nie jest to jedyna substancja, która stawia nas na nogi albo nie pozwala nam upaść, ale najprawdopodobniej jest jedną z ważniejszych witamin wpływających na siły obronne naszego organizmu.
To by było na tyle z moich wskazówek-pomysłów. Jestem pewna, że mnie zaskoczycie, a może nawet zaskoczycie samych siebie.

wtorek, 13 września 2011

W sobotę poczatek akcji "Zwiększamy odporność 2011"



Zwiększamy odporność
Kiedyś musi być ten pierwszy raz. Pomysł na taką akcję wpadł mi jakiś czas temu, a przypomniała mi o nim jedna z durszlakowiczek, mówiąc, że ją łamie, że chora itd. Pomyślałam, że jeszcze teraz mamy szansę na zwiększenie swojej odporności. Jasna sprawa, że najlepiej działać kompleksowo, ale może macie jakieś propozycje dań i mikstur chroniących przez wirusami i bakteriami, a także sekretnych remediów (odmienia się słowo remedium?), gdy już nas te nieszczęsne dopadną? Powstałaby swego rodzaju apteczka:). Konkursu jeszcze nie wymyśliłam i nie obiecuję, że będzie, ale postaram się nad tym popracować.

Zachęcam do udziału. Dla dobra ludzkości! :)

Kod należy skopiować i wstawić na swoją stronę.
Zwiększamy odporność

Chłodna sałatka na ciepły dzień


Czasem to, co proste, a nawet zwykłe smakuje najlepiej. Czasem najlepiej smakuje to, co improwizowane. Czasem chcemy zjeść coś dobrego i domowego. Czasem dosyć mamy przekąsek, batoników, ciasteczek i słodkich bułek z miejsca, które mijamy w drodze do pracy (Chociaż ostatnio zjadłam bułkę z tak dużą śliwką, z tak dużym owocem w środku, że nie wiem! Chyba był to mój życiowy debiut. Sieciowe piekarnie i cukiernie robią coraz mniejsze bułki i z coraz mniejszą ilością owoców, a tu taka niepozorna budeczka i człowiek odzyskuje wiarę w człowieka.;)).

p.s. Mianuje siebie Mistrzynią Dygresji;)

Makaronowa sałatka z tuńczykiem, duszoną papryką, fetą i jogurtem

Składniki na obiad dla 2 osób średnio głodnych:

  • 2 papryki (najlepiej różne kolory)
  • trochę makaronu np. penne albo świderki (wg uznania, u mnie około 100 g)
  • mała paczka fety w zalawie albo zwykłej
  • kilka oliwek
  • pół pęczka szczypiorku
  • pół opakowania dużego jogurtu naturalnego
  • sól, pieprz i cukier do smaku
  • zioła jakie mamy i lubimy
  • puszka dobrego tuńczyka w kawałkach
  • odrobina oleju do smażenia
  • opcjonalnie: nieduży, pokrojony w kostkę pomidor albo kilka plasterków papryczki chili (pomysł mojego lubego)

Paprykę pokroić niedbale w kawałki albo w paski. Wymieszać z ulubionymi ziołami, odrobiną soli i pieprzu. Na patelni rozgrzać odrobinę oleju, wrzucić paprykę, po chwili duszenia dodać trochę wody. Jak się wygotuje po trochu jej dolewać. Dusić paprykę aż zmięknie, ale nie będzie bardzo miękka. Pod koniec nie dolewać wody i pozwolić się jej odrobinę przypiec (papryka wtedy pachnie tak słodko, więc wnioskuję, że się odrobinie karmelizuje). Ugotować makaron al dente. Przelać zimną wodą.

Odsączoną fetę, tuńczyka, pokrojone na plasterki oliwki i pozostałe ostudzone składniki wymieszać razem z połową jogurtu. W takiej wersji można sałatkę zostawić na noc w lodówce i na rano do pracy/szkoły mieć prowiant albo na obiad po powrocie do domu. Rano dodać pozostałą część jogurtu i pokrojony drobno szczypiorek.

Podawać najlepiej na zimno, chociaż ilu ludzi, tyle gustów.

Smacznego i oby jak najdłużej słonecznego:)



czwartek, 8 września 2011

Sałatka kontrast no. 5: winne gruszki + rukola + kurczak + słodkie orzechy + camemert

 Dla mnie idealna z tego względu, że i słodka i wytrawna i różnofakturowa, a przy tym lekka, aczkolwiek sycąca. Brzmi, jakby nie istniała, a jednak. Jako danie obiadowe dla 3 osób, jeśli chcemy nakarmić 4 osoby, możemy podać obok albo po sałatce np. penne z prostym sosem pomidorowym. Smacznego!