czwartek, 14 kwietnia 2011

Podwójny debiut

Wkraczam w nowy, nieeksploatowany dotąd przez mnie obszar. Kiedyś musiał nadejść ten dzień! Domowy ser twarogowy z mleka od krowy (przy okazji odkryłam, że są też metody na ser nawet z mleka UHT!). Patrząc na niego, myślę: ser biały, ale więcej o rezultatach niebawem. Zbyt duże zaabsorbowanie samym procesem, by robić zdjęcia. A z „odpadów” (serwatki!) chleb na serwatce. Też debiutuje w mojej kuchni. Co można jeszcze zrobić z serwatki? Ciąg dalszy nastąpi. Kolejny ciąg w moim życiorysie;). 


niedziela, 10 kwietnia 2011

Ciasto buraczano – marchewkowe z orzechami

Pyszne ciasto, troszkę pracochłonne, ale w trakcie pieczenia robi się niezwykle puszyste i aromatyczne. Możliwe różne wariacje, dodatki. Zdjęcia w wersji tylko marchewkowej i chyba dodałam też rodzynki. Ostatnio robiłam w wersji z burakami. Przepis pochodzi z programu "Ewa gotuje" (Ewa Wachowicz). Przysłał go ktoś do programu. Uznała je za niezłe "ciasto na czas kryzysu". Dostępne, tanie składniki (chociaż teraz cukier nawet drogi;)). Prostota, a jednak jest w nim trochę awangardy:)



Ciasto buraczanomarchewkowe z orzechami

Składniki:
  • szklanka startych buraków (ok 2 małe buraczki lub 1 duży)
  • szklanka startej marchwi (ok. 1 duża lub 2 mniejsze)
  • 4 jaja
  • 1,5 szklanki cukru (w tym mała paczka cukru waniliowego – ja tak zrobiłam;)
  • aromat waniliowy albo orzechowy (nie mogłam znaleźć orzechowego, ale może bywa; aromat nie jest konieczny)
  • szklanka oleju arachidowego (zrobiłam ze słonecznikowego i też fajny, 
  • do słonecznikowego pasowałby właśnie aromat orzechowy – taka imitacja arachidowego oleju;)
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • ½ łyżeczki soli
  • ½ szklanki (może być więcej trochę) orzechów włoskich (ja dałam nerkowca, bo miękkie bardziej są – chyba każde by pasowały, nawet pistacjowe)
  • szczypta cynamonu, imbiru, gałki muszkatołowej itp. (to już mój dodatek)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • lukier np. zielony:), polewa np. biała lub czekoladowa albo po prostu cukier puder (możliwe wariacje „na temat”;)

Zetrzeć buraki i marchew na dużych oczkach (ja tak zrobiłam) lub na średnich. W misce utrzeć mikserem lub ręcznie żółtka z cukrem. Następnie dodawać po trochu oleju i dalej miksować. Białka wstawić do lodówki. Dodać warzywa
i mąkę, proszek, przyprawy, sól i aromat, dokładnie wymieszać, ale to już łyżką. Przesiekać orzechy (mogą być spore kawałki) i dodać do masy. Białka ubić z odrobiną soli i powoli wymieszać z masą. Piec 1,5 godziny w 180 stopniach (Trzeba sprawdzić co jakiś czas, bo zależy jaka forma itd. U mnie było ok. 1,20 godziny. Dobre jest, gdy zrobi się mocno złotobrązowe.) w formie wyłożonej papierem do pieczenia, ciasta najlepiej jak będzie do połowy formy. Gdy wystygnie pokryć czymś :D


p.s.

Ewa proponowała odłożyć jedno żółtko ze składników i zrobić z niego
kogel-mogel, na talerzu zrobić z niego wzór i na tym położyć kawałek ciasta posypanego cukrem pudrem, ale co kto woli. Ja wolę bez tego:).

czwartek, 7 kwietnia 2011

A jednak! Może się polubimy.

Zawsze zastanawiałam się nad fenomenem „od-razu-miękkich” ciastek. Nie wiem, czy dobrze łączę fakty, ale może to przez brak jaja w przepisie, który znalazłam na  tym blogu . Ciasteczka wyszły super, od razu do jedzenia. Można poeksperymentować z różnymi smakami budyniu (drugi raz robiłam, ze śmietankowym innej firmy i nie wyszły tak dobre) i różnego rodzaju posypkami i polewami, jednak moi faworyci to kwiatki bez dodatków. No, nie licząc dodatku małej kawuni. Co było pierwsze? Ciastko czy kawa? 



Ciastka z dodatkiem budyniu

Składniki:
  • 220g mąki pszennej
  • 120g miękkiego masła
  • 80g cukru
  • 2 łyżki mleka
  • 1 opakowanie budyniu bez cukru (mój był z cukrem, ale dodałam trochę mniej zwykłego)

Mąkę z budyniem przesiać do miski. Dodać pozostałe składniki i zagnieść ciasto (Włożyłam je na 30-40 minut do lodówki, żeby się lepiej rozwałkowywało). Podsypać mąką i rozwałkować na placek (dość cienko), szklanką lub foremką wycinać ciastka. Układać na dużej blaszce lekko wysmarowanej masłem i wyłożonej papierem do pieczenia. Można posypać gruboziarnistym cukrem. Piec 20-25 minut (jeśli cienkie, to około 13 minut) w temperaturze 180 stopni, w zależności od grubości ciastek.

Tydzień Ptysiowy



Ogłaszam, że trwa „Tydzień Ptysia”. Święto to (dla nieznających tematu) pewnie przybrałoby formę jednodniową, ale w moim przypadku trwa już od kilku dni. Aktywnie i w marzeniach próbuję zdobyć ptysia-cud: takiego rodem z PRL-u, nie jakieś te bez ulepszaczy, dobre, z samą bitą śmietaną. Dążenie moje skierowane jest w kierunku kremu o niezgłębionym składzie, lekko sztucznym, jakby z dodatkiem bezy? Takiego ptyasia zaakceptuję i zanurzę w nim swoją... łyżeczkę;) A w oczekiwaniu na mistrza – trzy malutkie ptysie z „lepszej półki”. Cóż. Life is life & I was made for loving pytś.
 p.s. Może niebawem zbiorę się w sobie, otrząsnę z resztek wiosennego przesilenia i uzupełnię zaległości. Ten typ tak ma - działa w "ciągach". (pasuje to do profilu anonimowego jedzenioholika;))