czwartek, 5 marca 2015

Mdłe bary mleczne? SPRZECIW!


W ostatnich dniach miarka się przebrała. Byłam prawie pewna, że absurdalne przepisy dotyczące przypraw, (nawet pieprzu!) używanych w barach mlecznych to jakieś przejściowe niedomaganie zarządzających i po krótkiej fali negatywnych komentarzy przepisy zostaną zmienione albo w życie w ogóle nie wejdą (bo to wyglądałoby podobnie do "Absurdów PRL-u"). 

O ja naiwna! Ja prawnikiem nie jestem, ale właśnie (m.in.) prawnik napisał (tu cały artykuł) o sprawie i w artykule czytamy tak:

Od stycznia obowiązuje nowe Rozporządzenie Ministra Finansów w sprawie rozliczania dotacji przedmiotowych do posiłków sprzedawanych w barach mlecznych. Jest w nim wymieniona lista surowców, z którego mogą zostać sporządzone subsydiowane posiłki. Dodanie czegokolwiek spoza ministerialnej listy oznacza, że bar straci dotację. Skrupulatnie sprawdzają to urzędnicy skarbowi. Na liście nie ma jednak przypraw (jest tylko sól i niedostępny w Polsce pieprz). Tak więc, za używanie majeranku, liścia laurowego, czy choćby zwykłego pieprzu bar mleczny traci państwowe dofinansowanie. 

Likwidacja barów nie nastąpi z dnia na dzień. Będzie to pewnie powolne rozbrojenie. Sprytne bardzo.

- No przecież Was dotujemy! Czego jeszcze chcecie?
- Chcemy gotować! Przyprawiać, a nie zapychać tętnice samą solą! Zresztą, kto wobraża sobie rosób bez pieprzu? Albo żurek bez majeranku? A ruskie? Jak to tak... 

Pewnego pięknego dnia do śniadaniowego twarożku nasypałam za dużo pieprzu i znajoma przypomniała mi o sprawie (tak, tak to się zaczęło). Pisałam o niej w poprzednim poście (tutaj). Znajdziecie tam także moje przemyślenia na temat barów mlecznych - nie tylko o samo jedzenie chodzi, chociaż i to już jest wystarczający argument, by wspierać takie miejsca.

Zapraszam Was do dołączenia do akcji "Chcemy pieprzyć w barach mlecznych". Wrzucajcie materiały, udostępniajcie, zapraszajcie znajomych. Szczegóły znajdziecie w samym wydarzeniu. Zapraszam! :)



4 komentarze:

  1. Może wzorem górników, rolników, nauczycieli, lekarzy... wyjdziemy na ulice i powiemy co o tym myślimy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wyszli, wzorując się na zachodnich dojrzalszych demokracjach, wyszli np. we Wrocławiu bronić baru "Miś". :) List też napisali do Ministra Finansów. :)

      Usuń
  2. Bardzo dobrze, że są ludzie, którym nie wszystko jest obojętne. Smutne jednak jest, że walczyć trzeba o normalność, o rzeczy oczywiste.
    Wiem coś o tym, bo na co dzień zmagam się z głupotą samorządową i problemami mnożonymi małym organizacjom pozarządowym.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutne trochę, to fakt, ale staramy się nie dawać. Pozdrawiamy i ściskamy! :) Bareja się przewraca w grobie, a my razem z nim - ze śmiechu, chociaż pewnie powinniśmy płakać... eh :) Grunt, że rozporządzenie zostanie zmienione!

      Usuń