poniedziałek, 26 maja 2014

Dzień Matki


Wszystkim drogim mamom życia słodkiego jak najlepsze, sezonowe truskawki. I zielonego. Jak sałata. Pełnego nadziei i świeżości.

Przeprowadzone badania wpływu kolorów na naszą psychikę wykazują, że zieleń ma kojący wpływ na układ nerwowy działa relaksacyjnie i odstresowuje. Na zielono maluje się wnętrza w szpitalach czy halach fabrycznych, aby zmniejszyć stres związany z chorobą czy pracą[1].

wtorek, 20 maja 2014

Jogurtowy szejk rabarbarowy


Potrzeba schładzaniu jamy ustnej po wyrwaniu ósmego zęba wstrzeliła się prawie w porę na zimne napoje. Każdy medal ma orła i reszkę. Wydawałoby się, że sytuacja po wyrywie zęba to przykra dość sytuacja, ale coś też zawsze można przy okazji odkryć! Na przykład fakt (tak, ja wiem, na pewno wszyscy to już wiedzą, trudno!), że szejka można zrobić też w wersji zdrowszej, na przykład na zamrożonym jogurcie.

Gotowałam kompot z rabarbaru. Troszkę się gęsty zrobił, więc zmiksowałam go i powstał mus. Nieznane są meandry ludzkiego postępowania. Myślisz: kompot, a potem z niewymuszoną akceptacją robisz dżem albo galaretkę. Tak, to chyba moja awersja do realizowania planów, damn. Pracuję nad tym.

Aha, wykorzystać możecie mus z różnych owoców. Jeśli owoce są słodkie i miękkie zmiksujcie je na surowo. Zaczynają się truskawki - to będzie dobry pomysł. Potem morele, brzoskwinie. Fajny będzie też mus z pieczonych jabłek, buraków, marchwi albo trochę rozpuszczonej czekolady. Na słodko albo w bardziej wytrawnej wersji. Co tylko wpadnie Wam do głowy.

Składniki:


  • ok. 1 szklanka zimnego mleka (może być też roślinne)
  • ok. 3-4 łyżki zmrożonego greckiego jogurtu (zamrożonego do konsystencji lodów)
  • cukier (jeśli ktoś życzy więcej) *
  • ok. 3-4 łyżki słodzonego musu z rabarbaru 
* Ja nie słodzę dużo, bo do dziś mnie mdli na myśl o przesłodkich szejkach z "Donalda".

Wszystko szybko zmiksować. I podawać. Jeśli okazałoby się odrobinę za gęste, dolać trochę zimnego mleka.

środa, 14 maja 2014

Sorbet: burak, jabłko, cynamon


Czasem się zamyślę. Na przykład kiedy obieram buraki, które ostygły już po maratonie w rozgrzanym piekarniku. Obieram je i myślę...



- Hmm, feministka (albo bardziej "człowiekistka" - od praw człowieka), z dużego miasta i co robi?
- Obiera buraki! - odpowiada szybko drugi mój wewnętrzny głos.

No tak, pozornie obrazek, którym pożywiłby się niejeden seksista albo seksistka. Może skomentowałby go krótkim "No! To jest to, co kobieta robić powinna!". Dostałby jedynie prztyczka w nos, a  jakbym miała gorszy dzień, to pewnie zostałby wyzwany od warzyw zamieszczonych w tym tekście...

Nikt mnie nie zmusza do pieczenia buraków, obierania ich i innych kuchennych czynności. Robię to, bo CHCĘ, bo lubię. Buraki są smaczne, zdrowe, lokalne (zaraz sezonowe). Przy tym ogólnie prace kuchenne jakoś dobrze robią mi na moją głowę z małym przerostem tendencji do rozkminek. Taka praca to może nie praca w kamieniołomach, ale robi człowiekowi podobnie: uspokaja myśli, porządkuje wszystkie problemy świata oraz (tego w kamieniołomach pewnie się nie znajdzie) karmi chyba wszystkie zmysły.

Strata, chociaż czasem wymieszana z odrobiną ulgi,  z reguły wiąże się z bólem. Był ząb, nie ma zęba. I boli. Mus to mus albo sorbert. Sorbet nawet lepszy, bo zimny, a zimno potrafi świetnie oszukać ból. Odrętwia, co trzeba i da się żyć!

Sorbety. Nie trzeba mieć maszyny do lodów, by zjeść fajny domowy sorbet. Szczególnie fajnie pobawić się w pełnym sezonie owocowo-warzywnym. Truskawki, morele, brzoskwinie, maliny - najlepiej, gdy będą dojrzałe, wtedy nie będzie trzeba ich za bardzo dosładzać. W ogóle można mało słodzić albo w ogóle. Zrobić wersję bardziej wytrawną albo słodką, ale zamiast cukru - użyć banana. Spróbujcie zanim wrzucicie masę do zamrażarki - w razie potrzeby dosłódźcie.

W tym dzisiejszym chodziło mi głównie o coś odżywczego i zimnego. Fajnie grał z delikatnie zmrożonym jogurtem. Myślę, że dobrze współpracowałby z lodami czekoladowym. O, z czekoladowymi na pewno!

Składniki:

  • kilka pieczonych buraków
  • 1 jabłko
  • ok. 3/4 szklanki cukru pudru
  • 1 duża szczypta cynamonu

Upieczone, obrane buraki (zawinięte w folię aluminiową, ok. 2 godziny w temperaturze ok. 200 stopni) zmiksować/rozdrobnić z pokrojonym jabłkiem (można je też upiec albo poddusić - wtedy sorbet będzie jeszcze gładszy), cukrem i cynamonem. Gładką masę przełożyć do pudełka i zamrozić (w trakcie zamrażania przemieszać 1-2 razy widelcem - rozgniatając kryształki lodu, można też zmiksować). Przed jedzeniem rozmrozić trochę (do momentu aż da się zmiksować ponownie) i znów wrzucić do zamrażarki.

poniedziałek, 12 maja 2014

Małe odkrycia: chipsy serowe


Pewnie zdarzyło się Wam zapiekać coś pod serem i jego odrobinki spadały obok tostów czy zapiekanki i robiły się fajnie chrupiące. Robiąc te chipsy nie myślałam, że są aż tak dobre. Nie da się ich zjeść jednak dużo i dobrze! Kilka sztuk w zupełności wystarczy. Co w nich takiego fajnego? Możecie bawić się ich smakiem, dodając to, czego Wasza dusza zapragnie: ostra papryka, zioła, curry, suszony czosnek... Można je potraktować jako krakersy - niezłą bazę do mini zakąsek. Będą pasowały jako do kremowych zup, sałatek (dekoracja albo w mniejszej wersji - jako składnik) czy też piwa. Pewnie nieźle zagrają z niejednym dipem.

Może macie jeszcze inne pomysły? Podzielcie się! 


Chipsy serowe z ziołami i chilli
(przepis stąd)

Składniki

  • kawałek żółtego sera (najlepiej Goudy)
  • wybrane przyprawy

Tu jako przystawka z delikatnie marynowanym pieczonym burakiem i pomarańczą...

Ser zetrzeć na średnich oczkach. Ułożyć w miarę równe porcje na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Delikatnie przygnieść i posypać przyprawami. Piec około 10-15 minut w temperaturze 180 stopni (mniejsze pieczemy krócej).

piątek, 9 maja 2014

Podpłomykowa przekąska z prostą salsą


Czasami najprostsze rozwiązania są najlepsze.
Grzegorz Łapanowski
Inspiracje czają się i przychodzą zewsząd. Stoisz na przystanku, robisz zakupy w sklepie, rozmawiasz ze znajomym. Co dwie głowy to nie jedna - mawiają - i się nie mylą! Zawsze dobrze swoje myśli odbić od czyichś, skonsultować się wzajemnie i wesprzeć. Jedna moja bardzo dobra koleżanka jest wielką fanką Grzegorza Łapanowskiego, a owy Pan robi takie różne cuda w kuchni (można by powiedzieć, że "cuduje", ale znaczeniowo nie pasowałoby to raczej do wywodu). Podoba mi się seria filmów, które nagrał. W jednym na przykład odwiedza młynarza i robi podpłomyki. I podobne zrobiła wczoraj moja droga koleżanka, a dziś pora na mnie.

- Za co lubisz Grzegorza Łapanowskiego?
- Za oczy, włosy, bajerę, jedzenie, styl ubierania, sposób poruszania się na desce...
- Na jakiej desce?
- Na deskorolce.
- Aha.

Takie "placki" można robić chyba z najróżniejszych rodzajów mąki. Każdy z nich nada im trochę inny charakter, kolor i smak. Tak sobie myślę, że taki rodzaj "pieczywa" spożywany jest na całym świecie od wieków. Każdy region, a nawet każdy dom ma na nie swoje sposoby. Można je zagnieść z odrobiną drożdży (wtedy będą bardziej przypominać ciasto na pizzę), ale nie jest to konieczne. Najprościej upiec je szybko na porządnie rozgrzanej patelni, ale równie dobrze poradzą sobie wrzucone do rozgrzanego piekarnika. Nadziewać możecie je czym lubicie.

Składniki na 2-3 porcje:

Podpłomyki


  • ok. 2 szklanki mąki
  • ok. 3/4 szklanki wody
  • 1 łyżka jogurtu greckiego (można pominąć)
  • 1 szczypta soli

Nadzienie


  • 1 puszka tuńczyka w kawałkach (w oleju/w zalewie własnej)
  • kawałek żółtego sera (Gouda dobrze się topi) albo mozzarelli


Salsa


  • 1 spory pomidor
  • kawałek surowego ogórka
  • 1/2 pęczka natki pietruszki
  • 1 łyżka oliwy
  • 1 szczypta ostrej papryki
  • 1 szczypta soli

Składniki na ciasto zagnieść (w razie potrzeby dosypać trochę mąki, dolać wody) i odstawić pod foliowym przykryciem na około godzinę (ciasto będzie bardziej elastyczne i "lepiej współpracujące"). Natkę zmielić lub pokroić drobno. Ogórka i pomidora pokroić w drobną kostkę (w sumie w jaką chcecie) i wymieszać z resztą składników. Odstawić do lodówki. Ser żółty zetrzeć na tarce. Tuńczyka odsączyć z zalewy. Z ciasta odrywać kulki trochę większe od rozmiaru orzech włoskiego i rozwałkowywać je, podsypując mąką. Wrzucać po kolei na dobrze rozgrzaną patelnię. Dwa placki nadziać serem i tuńczykiem. Wrzucić jeszcze raz na patelnię albo do rozgrzanego piekarnika, żeby ser się rozpuścił i je zlepił. Pokroić je na kawałki - np. w takie trójkąty jak na zdjęciu. Podawać np. z salsą albo z sałatką.



czwartek, 8 maja 2014

Panna Szarlota się posypała...



♪ Świat nie jest taki zły
Świat nie jest wcale mdły
Niech no tylko zakwitną jabłonie! 
♪♪♪

Z moich inwigilacji wynika, że przepis na szarlotkę sypaną jest jeden, ale każdy różni się nieznacznie. Prawdopodobnie chodzi o preferencje. Jeden woli jak jest bardziej chrupiąca (więcej masła). Inny chce by była bardziej dietetyczna (mniej cukru i masła) i tak dalej. Ja lubię ją z dużą ilością cynamonu, a Wy? Znacie ten rodzaj szarlotki?

Jest dość mokra, bardzo jabłkowa. Tak, idealna szarlotka musi mieć dużo jabłek. Najlepiej, gdy będzie zbudowana głównie z jabłek. Tak lubimy najbardziej!

Aha, w tym przypadku nie przejmowałabym się dokładnym odmierzaniem. Nawet jak zaburzycie delikatnie proporcje i tak wyskoczy Wam z pieca fajny deser.

Jabłka - odmiany szarlotkowe (szara reneta, w sezonie: antonówka) będą najlepsze, ale przygotowywałam ją również z innych i też była smaczna. Trochę inna, a jabłka zachowały swój kształt, co również może być atutem.

Jeśli wyjdzie za mało słodka (chociaż nie musi być taka bardzo słodka!) możecie pospać ją cukrem pudrem. Podawać na zimno lub na ciepło (po wrzuceniu jej na chwilę do piekarnika) z gałką lodów albo z kleksem bitej śmietany.

Szarlotka sypana z cynamonem


  • 1 szklanka kaszy manny
  • 1 szklanka mąki
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1 cukier waniliowy
  • 1/2 opakowania cynamonu
  • 1 mała szczypta gałki muszkatołowej
  • 1 i 1/2 kg jabłek (u mnie szara reneta) *
  • ok. 150 g masła
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

* Może być ich więcej, nawet 2 czy 2 i 1/2 kilograma



Formę (u mnie okrągła, tortowa, jak na zdjęciu) wyłożyć papierem do pieczenia. Masło wrzucić do zamrażarki na co najmniej pół godziny. Piekarnik rozgrzać do ok. 180 stopni. Kaszę, mąkę, cukier, proszek i gałkę wymieszać. Podzielić na trzy w miarę rożne części. Jabłka obrać i zetrzeć na tarce na dużych oczkach lub rozdrobnić w rozdrabniaczu przyblenderowym. Dodać do nich cukier waniliowy i cynamon. Podzielić je na dwie części. Spód formy (papier do pieczenia) wysmarować odrobiną masła. Wysypać jedną warstwę suchych składników, na nią warstwę jabłek i znów suche składniki i jabłka i posypujemy suchymi. Na górę na tarce o grubych oczkach (można też pokroić w drobną kostkę) ścieramy masło i w miarę równomiernie rozkładamy na górze. Pieczemy około godziny w temperaturze 180 stopni. 



sobota, 3 maja 2014

Tarta z cukinią, fetą i czerwoną cebulą


Czasem, kiedy rozryczysz się tak dokumentnie (czasem tak po prostu) spotykasz najmniej odpowiednią osobę, która może podziwiać Cię "w pełnej krasie" (czarne oczy, ach te czarne oczy, ich nie przeoczysz...). Czy tak działają Prawa Murphy'ego (chociaż bardziej pasuje to do Reguły Rothmana)? Czy również one odpowiedzialne są za kulinarne sukcesy i porażki? Może niewłaściwe wnioski wyciągam albo kuleje moja znajomość statystyki, ale zauważyłam, że im mniej się staram, tym lepiej mi wszystko wychodzi. Kwestia obniżonego napięcia? Duże napięcie powoduje złe wibracje? Fale napięciowe wprawiają ręce w drgania, a ciasto nie wychodzi! Tak czy tak, ta tarta akurat wyszła smaczna. No i cukinia, zawsze na tak!

Zawsze jakoś wolałam robić tarty prostokątne i kwadratowe. Jakieś mam takie (może nielogiczne) przekonanie, że tak jest łatwiej. To samo z brzegami. Tarta może mieć brzegi, ale mieć ich nie musi. Grubość ciasta? No to jest trochę grubsze, bo tak wymyśliłam. Podchodzi pod profanację, bo ciasto w tarcie powinno być cienkie, ale chyba wolę tak. Podaję przepis na odrobinę większą porcję ciasta. 1/4 możecie zamrozić i upiec z niej kiedyś małe paluszki do barszczu, obtoczyć je wcześniej w ziołach, papryce albo w sezamie lub kminku - w czym lubicie. 

O nadzienie do tarty też się nie bójcie. Naprawdę nie trzeba się trzymać przepisów kropka w kropkę. Ważne by dodać jajko lub jakiś ser - coś, co nam zwiąże farsz, a dodatki chociaż "wstępnie" poddusić (np. szpinak), obsmażyć (np. mięso) albo zgrillować. Poza tym można się bawić.

Składniki:
(na formę o wymiarach 25 cm x 36 cm)

Ciasto
(z tego przepisu)

  • 2 jaja
  • 1 łyżeczka soli
  • 200 g zimnego masła
  • 400 g mąki pszennej

Nadzienie

  • 3 mniejsze lub 2 większe cukinie
  • 1 duża czerwona cebula
  • 1 opakowanie fety
  • ok. 5-6 łyżek śmietany
  • 2 jaja
  • 1 szczypta pieprzu
  • 2 szczypty ziół prowansalskich
  • 1 mała szczypta chilli

Składniki na ciasto zagnieść i wrzucić do zamrażarki na minimum pół godziny. 1/4 ciasta zamrozić albo upiec coś z niego od razu, np. paluszki. Resztę ciasta rozwałkować na papierze do pieczenia, dopasowując do kształtu formy. Piec ok. 20 minut w temperaturze 180 stopni. Spód ma być upieczony, ale pozostać nadal blady. 

Cukinię i cebulę pokroić na grube plastry. Posypać odrobiną soli i zgrillować na patelni grillowej. Ostudzoną cebulę pokroić lub zmielić. Ser wymieszać z jajami i śmietaną na dość gładką masę. Dodać przyprawy i cebulę. Na podpieczonym cieście ułożyć cukinię. Zalać serową masą i piec około 30 minut w temperaturze ok. 180 stopni. Do delikatnego zezłocenia. 

Podawać z sałatką, surówką albo bez niczego. Sama w sobie może być już daniem "skończonym". Można ją podgrzać ponownie albo zjeść na zimno (np. w pracy).