środa, 14 maja 2014

Sorbet: burak, jabłko, cynamon


Czasem się zamyślę. Na przykład kiedy obieram buraki, które ostygły już po maratonie w rozgrzanym piekarniku. Obieram je i myślę...



- Hmm, feministka (albo bardziej "człowiekistka" - od praw człowieka), z dużego miasta i co robi?
- Obiera buraki! - odpowiada szybko drugi mój wewnętrzny głos.

No tak, pozornie obrazek, którym pożywiłby się niejeden seksista albo seksistka. Może skomentowałby go krótkim "No! To jest to, co kobieta robić powinna!". Dostałby jedynie prztyczka w nos, a  jakbym miała gorszy dzień, to pewnie zostałby wyzwany od warzyw zamieszczonych w tym tekście...

Nikt mnie nie zmusza do pieczenia buraków, obierania ich i innych kuchennych czynności. Robię to, bo CHCĘ, bo lubię. Buraki są smaczne, zdrowe, lokalne (zaraz sezonowe). Przy tym ogólnie prace kuchenne jakoś dobrze robią mi na moją głowę z małym przerostem tendencji do rozkminek. Taka praca to może nie praca w kamieniołomach, ale robi człowiekowi podobnie: uspokaja myśli, porządkuje wszystkie problemy świata oraz (tego w kamieniołomach pewnie się nie znajdzie) karmi chyba wszystkie zmysły.

Strata, chociaż czasem wymieszana z odrobiną ulgi,  z reguły wiąże się z bólem. Był ząb, nie ma zęba. I boli. Mus to mus albo sorbert. Sorbet nawet lepszy, bo zimny, a zimno potrafi świetnie oszukać ból. Odrętwia, co trzeba i da się żyć!

Sorbety. Nie trzeba mieć maszyny do lodów, by zjeść fajny domowy sorbet. Szczególnie fajnie pobawić się w pełnym sezonie owocowo-warzywnym. Truskawki, morele, brzoskwinie, maliny - najlepiej, gdy będą dojrzałe, wtedy nie będzie trzeba ich za bardzo dosładzać. W ogóle można mało słodzić albo w ogóle. Zrobić wersję bardziej wytrawną albo słodką, ale zamiast cukru - użyć banana. Spróbujcie zanim wrzucicie masę do zamrażarki - w razie potrzeby dosłódźcie.

W tym dzisiejszym chodziło mi głównie o coś odżywczego i zimnego. Fajnie grał z delikatnie zmrożonym jogurtem. Myślę, że dobrze współpracowałby z lodami czekoladowym. O, z czekoladowymi na pewno!

Składniki:

  • kilka pieczonych buraków
  • 1 jabłko
  • ok. 3/4 szklanki cukru pudru
  • 1 duża szczypta cynamonu

Upieczone, obrane buraki (zawinięte w folię aluminiową, ok. 2 godziny w temperaturze ok. 200 stopni) zmiksować/rozdrobnić z pokrojonym jabłkiem (można je też upiec albo poddusić - wtedy sorbet będzie jeszcze gładszy), cukrem i cynamonem. Gładką masę przełożyć do pudełka i zamrozić (w trakcie zamrażania przemieszać 1-2 razy widelcem - rozgniatając kryształki lodu, można też zmiksować). Przed jedzeniem rozmrozić trochę (do momentu aż da się zmiksować ponownie) i znów wrzucić do zamrażarki.

4 komentarze:

  1. A ja chcę i lubię Cię czytać :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny pomysł i fabuła też mi się podoba. Mam podobnie, czynności wykonywane podczas pichcenia mnie uspokajają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uspokajają również moją czujność ortograficzną, ale już poprawione! ;)

      Usuń
  3. Obudziłaś wspomnienie buraczanych lodów spożywanych we włoskiej lodziarni. A co do tzw. czynności przyziemnych i kobiecych to facet bardzo malowniczo wygląda obierając buraki (bez rękawiczek). Ręce całe we krwi (buraka) jakby właśnie coś upolował i gołymi rękami.... itp itd. Mnie uspokaja bardzo robienie dżemów i konfitur :) Polecam

    OdpowiedzUsuń