środa, 19 lutego 2014

Złote jabłka

Od dłuższego czasu nie życzę nikomu "spełnienia marzeń". "Szczęścia!" - piszę lub mówię krótko, bo czy tak naprawdę sami wiemy, czego chcemy? Czy to, o czym śnimy jest tym, czego rzeczywiście potrzebujemy?



Nie pamiętam, gdzie, ale przeczytałam kiedyś coś takiego: spełnienia wszystkich marzeń życzy się swojemu największemu wrogowi. Szczęście. Jedno popaprane słowo, które zmienia wszystko. 

Troszkę za dużo tego, za mało "tamtego", szczypta bałaganu i upiecz tu człowieku (słoiku) zjadliwego coś w tym życiu. Brakuje mi na przykład lata i... jabłek ze złota. Tak. Prostacko, zwyczajnie? No cóż.

pomo d'oro = złote (oro) jabłko (pomo)
Bo pierwsze pomidory, które pojawiały się w Europie były żółte. 

Szczęścia, bambini!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz