poniedziałek, 17 lutego 2014

Niszowe (?) naleśniki z pieczonymi bananami

Naleśniki. Czy umiesz zrobić naleśniki?

Przypuszczam, że większość z Was odpowiedziałaby, że tak - no co Ty, co za pytanie - dodalibyście pewnie też. Otóż, prawda, na drodze swojej życiowej spotyka się różnych ludzi i nie wszyscy (eureka!) potrafią, lubią czy nawet - nie wszyscy chcą gotować. I tak sobie myślę... Hmm... Czyli, że blogowanie (czy też inne formy edukacji i paraedukacji kulinarnej) kulinarne nadal jest działką, którą można wciąż orać, bo jest tak potrzeba społeczna. Może umiesz zrobić tartę, upiec idealną pieczeń albo nawet bawisz się w kuchni z ciekłym azotem, ale to nadal są niszowe praktyki. Ciekawa jestem Waszego zdania na ten temat, szczególnie tych, którzy prawie w ogóle nie gotują lub gotują "tylko troszkę".


Wracając do naleśników. Myślę sobie, że nie ma na nie jednego 'właściwego i prawidłowego' przepisu. Każdy ma na nie swoje patenty, bo różni ludzi preferują inne ich warianty. Dla jednych muszą być cienkie niczym skrzydła nocnej ćmy, inni wolą trochę grubsze - idące w stronę amerykańskich 'pankejków'. Koniecznie równe albo bezwarunkowo nieregularne. Jeszcze inni w ogóle nie skupiają się na takich szczegółach i biorą, co im życie przyniesie... to znaczy... patelnia.

No i banany. Uwielbiam pieczone banany. Jeden z najprostszych deserów. Słodki, a zdrowy. Szybki, prosty, do szczęścia potrzeba jeszcze tylko kostki czekolady, którą wrzucić można do upieczonego banana po jego rozkrojeniu. A sam 'pieczony mus bananowy' może być fajną bazą do deserów, kremów, budyniów...




Nigdy nie potrafiłam podać dokładnego przepisu na naleśniki, bo jakoś przygotowuję ciasto "na oko", ale się zmobilizowałam i poniżej spisałam składniki.

Mrrr...
Naleśniki

  • 1-2 jaja (1 duże 2 małe)
  • ok. 1 szklanka mleka
  • ok. 2-3 łyżki wody (najlepiej gazowanej)
  • ok. 1 łyżeczka oleju roślinnego
  • 1 szczypta soli
  • 1 szklanka mąki pszennej *
  • odrobina oleju do smażenia


* Można się bawić z innymi rodzajami mąki. Np. pół na pół pszennej i kukurydzianej albo orkiszowa czy też pszenna wymieszana z razową.

Wszystkie składniki zmiksować. Na dobrze rozgrzaną patelnię wlać kilka kropli oleju i wylać trochę ciasta. Poruszyć patelnią w powietrzu, aby ciasto się po niej rozlało. No i smażyć! :D

Pieczone banany - krem

Rozgrzewamy piekarnik do około 180-200 stopni. Banany wkładamy w całości ze skórką, najlepiej w formie do pieczenia albo na papierze do pieczenia. Pieczemy ok. 30-40 minut, aż zrobią się całe czarne. Obrane można rozsmarować bezpośrednio na ciepłym naleśniku razem z małą kosteczką czekolady lub kremem czekoladowym. Można też zmiksować je i dodać (jeśli ktoś potrzebuje bardzo słodkiego nadzienia) trochę cukru, zwykłego lub waniliowego.

Naleśniki można podgrzać w rozgrzanym piekarniku, pakując je wcześniej w folię aluminiową. Ja lubię jak banany są ciepłe.

p.s. S., dzięki za inspirację. ;)

I coś na Dzień Kota, bo to podobno dziś... 

7 komentarzy:

  1. Naleśniki niby prosta rzecz, a ja dopiero teraz dopracowałam swój przepis. Wcześniej nie lubiłam smażyć. Też m.in. dlatego, że oleju wlewało mi się zwykle albo za dużo, albo za mało. Ale kiedy wpadałam na pomysł z silikonowym pędzelkiem - od tamtej chwili jest git ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Ja np. kiedyś ciasto za geste robiłam i się dziwiłam, dlaczego nie są cienkie. Chociaż w sumie lubię takie i takie. :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. No fajnie, fajnie. Ale też fajnie byłoby jakby coraz więcej ludzi gotowało. :)

      Usuń
  3. Niedawno robiłam z domowymi powidłami:) Muszę spróbować z pieczonymi bananami, takich jeszcze nie jadłam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Długo próbowałam zrobić idealne naleśniki - te w stylu francuskim, cieniutkie, absolutnie nie pulchne i żeby nie przyklejały się do patelni. Odkrywałam, że pozornie nieistotne szczegóły mogą być kluczowe dla efektu końcowego.

    Ważne jest, na czym smażysz (gaz wygrywa z prądem, ceramika z teflonem, a tampon z ręcznika papierowego z silikonowym pędzlem). Ważne też, z czego - raz dodałam do ciasta mleka UHT i przyklejały się jak szalone. Od tego czasu uznaję, że naleśniki to wcale nie takie proste danie, jak by się wydawało :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to właśnie w życiu bywa, że te najprostsze, najbardziej podstawowe sprawy mogą okazać się najtrudniejsze, a i też jak się w coś wchodzi, coś poznaje, to dopiero zauważa się, że jednak potrzeba do tego sporo "filozofii". Patelnia, temperatura, konsystencja ciasta, technika. Tak. :) Daleko mi do specjalistki, ale jak każdy - staram się uczyć na błędach. ;)

      Usuń