środa, 20 marca 2013

Bez przepisu na pierwszy dzień wiosny: Fasolka po bretońsku


Potrzebuje energii na wiosnę. Chwilowo czerpię ją ze słońca i śniegu (śnieg łagodzi moje nastroje, wygładza wszystko i odbija światło), czekam na pomidory (najlepszy dopalacz), szczaw, świeży szpinak i tak dalej i tak dalej. Dobrze, hola hola, najpierw rzodkiewka, szczypiorek, sałata. Tak, najpierw jedzenie dla królików i świnek morskich, a dziś...   

środa, 13 marca 2013

Krem porowy z olejem z orzechów włoskich, czyli wszystko w swoim czasie i na wszystko przyjdzie pora


Oleje tłoczone na zimno. Skarb w kuchni, ale nie tylko. Skóra je kocha, włosy je kochają, ja je kocham! Ale wróćmy na ziemię. Nie każdy lubi się brudzić i tłuścić (like I do), więc dla tych osób proponuję zupę - zupę krem dość łagodną, podkreśloną aromatem orzechów

wtorek, 12 marca 2013

Pojedynek o "Dziadka Mroza" (Piwoteka Narodowa, Łódź)

Piwo bezalkoholowe...

Dobre piwo, dobre wino czy nalewka. Biorę wszystko. Opowiem Wam trochę o spotkaniu, którego motywem przewodnim był ten pierwszy napój. Specjalistką nie jestem (chociaż może w końcu kiedyś jednego pięknego dnia wezmę się za karby i dokształcę na temat rodzajów piwa, bo na chwilę obecną jedynie "coś mi o tym w głowie świta"), ale wiem, co mi smakuje. Mam kilka swoich ulubionych piw, które wypijam najchętniej latem czy też wczesną jesienią, co objawia się "ochronną oponką" (że tak to ujmę). Cóż, nie można mieć wszystkiego... Mam kilka ulubionych, a wśród nich nie ma raczej piw typu "nuty kawowe", goryczka do księżyca czy karmel, ale i za słodkie też mi nie pasują. Dziadek Mróz zaskoczył mnie bardzo, bo jest to piwo ciemne (bardzo, russian stout), mocne (bardzo, 10%, polecam jednak małe, a nie duże kufle ;), z nutami czekolady i podobno suszonych owoców (taka ze mnie specjalistka, że może poczułam je tylko raz albo dwa - chyba połykam piwo w złym miejscu na języku:P), ale jednak goryczkę ma idealną, która nie zabija reszty smaków. Jest to pierwsze w Polsce tego typu piwo. Także jeśli będziecie mieli okazję spróbować, polecam!

sobota, 2 marca 2013

Tajskie curry z wołowiną, papryką, cebulą i nerkowcami


Normalnie o tej porze... ludzie śpią albo wracają z "nieprzespanej nocy", ale mój zegar okołodobowy w okresach przejściowych jakoś nie może się uregulować. Także korzystam i przedstawiam kolejny przepis. Może i Wy skorzystacie również? No chyba, że śpicie... w imię zasady: krótkie spanie w sobotni poranek to zbrodnia. 

piątek, 1 marca 2013

Łatwe ciasto jogurtowe z żurawiną, cynamonem, słonecznikiem i czekoladą


Bazowanie na jednym przepisie na ciasto i jednym na chleb w tym środowisku uchodzi zapewne za jakąś patologię. Cóż, kwadrat nie zmieni się w kółko i odwrotnie. No chyba, że dacie mu czas i wymyje mu rogi. Dajcie czas Weczkowi, może dorośnie i do większego poziomu skomplikowania. Jak na razie go nie potrzebuje. Tymczasem zostawia przepis. Dodatki dowolne, kombinujcie. p.s. Chyba wiosna idzie, Panie sierżancie, czy jak to się tam mówiło... ;)