poniedziałek, 9 września 2013

Pomidorowa: świeże pomidory & ciecierzyca


Nie jest to odkrycie na miarę nogi na Księżycu (chociaż, tak na marginesie, czy Księżyc jest nam do czegoś potrzebny? ojej, chyba nie znam się na astronomii), ale dość fajna, zdrowa i pożywna (piękna zbitka - to musi się sprzedać!) wersja mojej ulubionej zupy. Pomidorowa z ryżem lub makaronem. Pomidorowa - krem. A może właśnie pomidorówka z ciecierzycą, soczewicą albo małą fasolką? ZupoweLove - podchodzi pod jednostkę chorobową, a Wy na co chorujecie? 



Pomidorowa z ciecierzycą

Składniki na duży garnek zupy:

  • 1-2 litry bulionu mięsno - warzywnego lub warzywnego (ewentualnie kilka łyżek oliwy) - u mnie taki: http://mowia-weki.blogspot.com/2011/11/roso-z-indyka.html
  • 1 kg małych podłużnych pomidorów *
  • 1 mały kubek śmietany 12 %
  • 1 szczypta bazylii
  • 3 łyżeczki cukru
  • 2 duże szczypty pieprzu
  • 1 łyżka soli (no doprawcie jak lubicie)
  • kilka garści ugotowanej ciecierzycy **



* Pomidory pokrojone (można sparzyć skórkę, ale nie jest to konieczne) lub upieczone w naczyniu żaroodpornym - ja tak robię. W czasie jak pieką się pomidory, gotuję bulion.
** Może być też z puszki/słoika, ale równie dobrze możecie ją namoczyć dzień wcześniej i ugotować samodzielnie.

Do przecedzonego bulionu wrzucić upieczone pomidory oraz śmietanę. Zagotować i zmiksować wszystko na gładko blenderem. Podawać np. z ciecierzycą, świeżą natką pietruszki itp.

7 komentarzy:

  1. Pycha, lubię ciecierzycę w zupie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja, i ja, w różnych postaciach. I w curry. :)

      Usuń
  2. Zupowe Love to moje schorzenie jesienno-zimowe :)
    (O, na rymowanie, jak sie okazuje, tez choruje :P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wychodzi z człowieka blokowisko. :D

      Usuń
  3. Choruje na to samo co Ty. ZupoweLove *zapisać w karcie pacjenta* powikłania: pomidorowalove- uwielbiam pomidorową w każdej odsłonie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Księżyc potrzebny nam jest do latania nań. Pomysł na zupę - oczywiście cudowny, ileż można Cię komplementować...:)

    OdpowiedzUsuń