wtorek, 19 czerwca 2012

Ogórek, ogórek, ogórek słony ma garniturek...

Ogóreczku powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie!

To trzecia już partia ogórków małosolnych (a niebawem już ukiszonych) w tym roku. Pierwsze były widocznie nieświeże i szybko zakończyły swój marny żywot, ale na początku dały radę. Drugie wyszły fajne, ale delikatnie za mało słone. Trzecie (właśnie te) przesoliłam lekko, ale ogórków nie je się najczęściej bez niczego, więc ta opcja okazała się najlepsza. Do akcji "Kisimy" zaprosił mnie portal Polska Gotuje oraz producent przyprawy do kiszenia ogórków Marsyl


I wiecie co? Specjalistką od kiszenia czy małosolnienia nie jestem, chociaż przez ostatnie tygodnie wiele się nauczyłam, to autentycznie widzę różnicę. Na ogórkach, które robiłam wcześniej zbierała się taka "pleśniowa pianka". Normalny to objaw i wielece prawidłowy również;), ale może się zdarzyć, że przez to (w połączeniu z kilkoma innymi czynnikami) ogórki się zepsują, nie mówiąc już o dłuższym ich przechowywaniu. Ja nie bardzo mam warunki klimatyczne do tego, więc kiszę i zjadam na bieżąco. Swoją drogą: nie ma to jak świeży ogóreczek prosto ze słoika, pachnący koperkiem, jędrny i orzeźwiający (no może trochę przesadziłam;)).


Jedno wiem: podstawa to świeży, jędrny, nieduży ogórek. Najlepiej z lekką białawą poświatą (rada pani sprzedawczyni). Zestaw przypraw niezbędny - chrzan, liście chrzanu, koper, czosnek (polski!), przyprawy: gorczyca, pieprz ziarnisty. Z różnymi spotkałam się przepisami: jedni zalewają gorącą wodą (1-2 łyżki soli kamiennej!) na litr wody. Inni letnią, a ci ostatni - całkiem chłodną. Podejrzewam, że zalewając gorącą - ogórki małosolne, a później kiszone będziemy mogli jeść szybciej, jednak dla ogórka (nie zapominajmy o nim!) najlepszą opcją wydaje mi się woda ostudzona. Przykrywanie. Hmm. Moje obecne wnioski są następujące: w czasie kiszenia ogórki muszą mieć delikatny dostęp do powietrza, później można je zapasteryzować albo zamknąć szczelnie i postawić w piwnicy (najlepszą opcją byłaby piwnica w starym dworku* - nie śmiejcie się, wiem, co mówię;)).

* Ogórki takie jadłam. Co więcej, były to ogórki z własnego ogródka. Idealne. Taki klimat im służy.

Akurat przyszły do mnie piękne słoiki od Owocowy Dom, więc chwilowo ogórki będą miały piękne mieszkanka, a niebawem pojawią się w nich inne przetwory...



Blogerzy kwaszą z Polska Gotuje:

http://www.kuchnia-elexis.blogspot.com/

6 komentarzy:

  1. Oooo ja też robiłam małosolne :) http://mala-rzecz-a-cieszy.blogspot.com/2012/06/jak-szybko-i-tanio-zrobic-ogorki.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam małosolne ale jeszcze nie miałam okazji robić :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię ogórki małosolne, bo kiszonych już nie bardzo,pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. ogoreczki bardzo fotogeniczne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy28 maja, 2014

    Kocham małosolne, a kiedy sezon się kończy, przestawiam się na miłość do kiszonych :) ...ale... przyprawa z torebki, w sezonie na świeżość, to moim zdaniem barbarzyństwo! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak, świeży koper wiadomo, że lepszy, ale powiem Ci, że jakość tych przypraw bardzo na plus. :)

    OdpowiedzUsuń