poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Rozwiązanie konkursu z okazji Dnia Książki!

fot. stąd


fot. stąd
fot. stąd
Dziękuję wszystkim za udział w konkursie. Wasze przemyślenia przydadzą się zapewne jako inspiracja także do mojej pracy magisterskiej (oby ona się dokonała!). Badam problem nadmiernego jedzenia w kontekście funkcjonowania rodziny.

A teraz pora na wyniki!



Zestawy książek powędrują do KatarzynyKani i do Senninhy.

Czekajcie na maila!

Gratuluję! Mam nadzieję, że spodobają się Wam te książki równie bardzo jak mnie.

Dziękuję także Wydawnictwu MiND za ufundowanie nagrody. Zapraszam do polubienia ich strony. Mówię Wam, bardzo dbają o swoich fanów!


Wybrałam ten komentarz, bo poruszył (oprócz radzenia sobie z emocjami) według mnie bardzo ważny wątek. Chodzi o temat zmiany ilości spożywanego pokarmu wraz z wiekiem. Wydaje się to logiczne i oczywiste, bo metabolizm z każdym dniem słabnie. To trochę tak, jak ze snem. Starsze osoby przejmują się tym, że nie potrafią długo spać, a specjaliści mówią: to normalne - jeśli nie możesz długo spać, to śpij krócej.

KatrzynaKania napisała tak:

Jemy więcej, niż byśmy chcieli ponieważ reagujemy na jedzenie emocjonalnie. Czekolada dostarcza nam endorfin. Zapychanie żołądka po stracie ukochanego sprawia, ze zapominamy na chwilę i skupiamy się na czym innym. Jedzenie można porównać do związku emocjonalnego, dostarcza nam radości i smutku, pociesza nas a zarazem może zniszczyć wygląd. Innym powodem są przyzwyczajenia, starsze kobiety potrafią jeść tyle, ile ich o 2 głowy wyżsi mężowie bo przyzwyczaiły się do nakładania takich porcji. Nie myślą o tym, że racjonalnie powinny sobie nałożyć mniej. Jako ostatnie czasy młodości, kiedy jesteśmy młodzi możemy jeść niekontrolowanie. Rozwijamy się więc potrzebujemy więcej energii, po paru latach wciąż jemy tak samo mimo, że organizm nasz już się zmienił. Dlatego tak bardzo ważna jest edukacja żywieniowa. 

Ten komentarz poruszył temat "nienadanżania";) ewolucji za warunkami, w którymi żyjemy. To nie jest moja działka, ale wydaje mi się to bardzo prawdopodobne.

Senninha napisała tak:

A mnie się wydaje, że tak po prostu mamy zakodowane. Zapasy. Trzeba zrobić zapasy. W końcu może być jakaś epoka lodowcowa, czy coś. Nie będziemy wtedy przecież biegać za swoim "orzeszkiem". To takie instynktowne. Jem, bo jest smaczne. Bo nie potrafię się oderwać. Bo zaspokajam swoje potrzeby, a mózg wysyłka impuls "jeszcze!", na wypadek gdyby wciągnęła nas jakaś niezwykła książka, czy spacer przedłużył się o kilka godzin. Bo przecież już nam się to zdarzało. Więc jest to czysta forma przetrwania. :) Znaczy, tak mi się wydaje.
fot. stąd

Małe podsumowanie.
Podaliście bardzo różne powody, ale moja skromna (ale jakaś jest!;)) wiedza mówi mi, że każdy ma z Was po części rację. Główną myślą przewodnią książki Braiana Wansinka, którą mogliście wygrać jest teza (podparta masą badań), że to ile jemy, zależy głównie od naszych (chyba mogę tak powiedzieć) złudzeń. Opieramy się na czynnikach zewnętrznych np. na pustym talerzu, a nie na własnym odczuciu głodu. Inne kwestie, które poruszaliście wydają się równie trafne, bo to problem wieloaspektowy.

Jemy:


  • Abu poradzić sobie z emocjami, stresem (inni mogą wybrać np. sport).
  • Z nudów.
  • Z powodu przyzwyczajenia.
  • Bo traktujemy jedzenie to coś "na czym możemy polegać".
  • Wypełnić pustkę.
  • Bo ewolucja człowieka nie nadąża za warunkami, w którymi żyjemy. (Dostajemy sygnał od organizmu o gromadzeniu zapasów, których dziś nie potrzebujemy, bo jedzenie teraz łatwo dostępne.)
  • Bo jedzenie jest dostepne i jest go dużo.
  • Bo uważamy, że sprawimy komuś przykrość, odmawiając dokładki.
  • Telewizor = podjadanie! (wyrzućmy przez okno;))
  • I zaspokajamy tym jedzeniem swoje różne potrzeby.

itd. itp.

Tutaj możecie przeczytać artykuł ("Jemy głową, czyli Bursztynowy rosół uperfumowany...)(mojego autorstwa) na jeszcze inny temat poruszany w książce "Beztroskie jedzenie. Dlaczego jemy więcej, niżbyśmy chcieli?". W skrócie: nazwa potrawy, a ocena (wycena) dania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz