niedziela, 8 kwietnia 2012

Dwa chleby Wielkanocne

Chleby Wielkanocne. Jeden na zakwasie żytnio - grahamowy, a drugi na mące orkiszowej i drożdżach z suszonymi pomidorami. Oba piekłam po raz pierwszy, ale ten drożdżowy mnie zachwycił (zresztą nie tylko mnie - miał powodzenie wśród członków rodziny). Wyrasta 12-14 godzin (najlepiej zostawić go na noc). Pyszna chrupiąca skórka... 



Jako, że w ferworze przygotowań do Wielkanocnego śniadania nie zdążyłam zrobić zdjęć całemu bochenkowi, a chleb podzieliłam między dwa domy, na zdjęciach widzicie tylko kromeczki, które zostawiłam sobie razem z myślą: dla mnie chleba to nic tak trudnego, niech inni się nim cieszą teraz.

Ten post jest też dedykacją dla autorów bloga Para-buch. To od nich (niej?;)) dowiedziałam się o nim. Warto pytać! Kto pyta - nie ___.

Myślę, że na stałe zagości w moim codziennym menu. Tym bardziej, że nie trzeba go długo wyrabiać, a nie bardzo to lubię - no chyba, że ciasto jest wyjątkowo plastyczne i nie lepi się nadmiernie do rąk. Moje ciasto było luźniejsze niż to na blogu Pata-buch, ale pewnie to dlatego, że dodałam suszone pomidory leżakujące w oliwie. Dodałam odrobinę więcej mąki. Z dodatkami można kombinować - ser, zioła, czosnek. Albo pójść w stronę dodatków już do upieczonego prostego, neutralnego chleba typu smakowe masło, jak radzą autorzy bloga Para-buch. Mój wujek stwierdził, że taki chleb, to nawet masło by popsuło, bo sam w sobie jest fantastyczny.


Pyszny chleb z grubą i chrupiącą skórką. Bez wyrabiania ciasta.

Ja znalazłam go tu, a Para-buch tutaj (tutaj znajdziecie pełny przepis).

Prosty chleb żytnio - grahamowy na zakwasie żytnim

Przepis tutaj. Prosty i dobry. U mnie leżakował przez noc. Pięknie wyrósł.

p.s. Tyle różnych pyszności na świątecznym stole, a ten chleb z "grubą chrupiącą skórką" jakoś błyszczał na nim...

Założyłam dziś spódnicę bardzo wiosenną w kwiaty i bardzo świąteczną - kurczczkową bluzkę i wychodzę, paczę, a tu sypie, jak w lutym. Może, jak założę kożuch, to przyjdzie lato?
Odpoczywajcie! Tak się nie mogę zmobilizować do dużej nauki... Czuję porażkę w powietrzu, ale myślę też, że taka porażka może przynieść wiele dobrego. Jakbym chciała polecieć jakąś sentencją, to wymyśliłabym taką: Życie to paradoks. 

Smacznego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz