piątek, 16 marca 2012

Czekoladki cz. IV: Chocoladorro

Jestem jeszcze spuchnięta po znieczuleniu stomatologicznym, boli szczęka od godzinnego seansu i nie mogę jeszcze jeść. Jedynym pozytywnym akcentem były dźwięki radia w tle. Zawsze lubiłam chodzić do dentysty, bo mogłam się na chwilę wyłączyć. Na chwilę, bo z reguły nie spędzałam więcej u lekarza niż pół godziny. Ostatnie dwie wizyty były stanowczo zbyt długie, więc postanowiłam poprawić sobie humor zaległą czekoladową recenzją.


Podłużna bombonierka, a w niej dwa rodzaje czekoladowych kuleczek. Najpyszniejsza dla mnie okazała się ta z białym nadzieniem, co tym bardziej mnie zaskakuje, bo zwykle lubię czekoladę z nadzieniem ciemno czekoladowym posypaną i polaną czekoladą. Poniżej hasła jakie padały z różnych ust, po zjedzeniu danej czekoladki:

LODY WANILIOWE z efektem coolingu

  • pyszna
  • przyjemność
  • kokos?
  • Trochę za słodkie
  • wolę tą drugą
  • pełny smak
  • obłędna

GORĄCA CZEKOLADA z dodatkiem chilli

  • niebo w gębie
  • intensywna
  • specyficzna
  • faktycznie jak gorąca czekolada

Nazwałabym te czekoladki (jeśli już koniecznie nie po polsku chcą): cooling & chilling. A po polsku: ciepło-zimno. :)

Aha! Żeby nie było! Nie polecam czekolady i słodyczy w dużych ilościach, ale czasem (borem, lasem) coś małego i dobrego nie zaszkodzi myślę.

Pani doktor Nieśka

2 komentarze:

  1. Ja jem czekoladki tylko raz w roku (ten raz czytaj jako trochę dłuższy okres), kiedy to zostaje mi masa po urodzinach :)
    Aktualnie się nimi nie zajadam,
    jeszcze miesiąc :)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry system! :D Niebezpieczna ta moja robota, niedobrze mieć dobre czekoladki pod ręką. Pora na wiosenne przebudzenie!

      Usuń