wtorek, 14 lutego 2012

Fizolofia pieczonego pieroga (pasztecika)


Psychologia na dziś - jak uniknąć wypalenia życiowego i zawodowego: staraj się wykonywać te same czynności na różne sposoby. Modyfikuj, dodawaj inne przyprawy, czasem do pracy pojedź inna drogą albo wróć z niej może częściowo na pieszo. Zaproś znajomych na śniadanie, załóż rękawiczki nie do pary, powiedz "dzień dobry" nieznajomemu. I sztandarowy przykład, który lubię najbardziej: zjedz pączka nożem i widelcem!


by this site

Patrzę przez okno. Pada powoli gęsty, lekki śnieg. Zimą lubię jeść na ciepło. Na zimowe urodziny* też staram się zawsze coś takiego przemycić. Kiedyś zrobiłam zupę krem z kalafiora (pamiętam, że wtedy ją zaplanowałam, a świeży kalafior - oczywiście zagraniczny - był tak drogi, że się przeraziłam, ale skoro zaplanowałam... Teraz wiem, że mogłam użyć tego mrożonego made in Poland) na bulionie z serem pleśniowym. Te pierogi też już kilka razy mi się zdarzyły, ale pierwszy raz postanowiłam, że nie będę lepić, a zrobię coś na kształt pasztecików. Zawinąć z farszem, pokroić i włala! Ale ale ale! Jest jedno ale: żeby farsz za bardzo nie wypłynął z nich dodałam do niego jedno jajko. Teraz skojarzyłam, jaki błąd popełniłam. Zamiast do farszu dorzucić surową cebulkę (używam zwykłej) podmażyłam ją na patelni, poddusiłam i zmiksowałam. Nie wiem, dlaczego uroiło mi się, że tak trzeba. Jak widać, jak się raz zrobi coś w piwien sposób, to póżniej robi się często tak samo wielokrotnie, a to nie zawsze dobrze wróży dla naszego bytowania i dla bytowania otaczającego nas świata.

*Zimowe urodziny - ja i mój Luby obchodzimy urodziny w tym samym miesiącu. Ciekawe, czy to ma jakieś znaczenie? Czy to też jeden z powodów naszego spotkania? Z okazji (nie, nie - nie Święta Zakochanych!) urodzin życzę Ci, żebyś się ze mną nie nudził nigdy i żebym mniej czasem przynudzała;). Szczęścia, ni mniej ni więcej, po prostu.

Pierogi proponuję podać z barszczem albo z "bukietem surówek":D. Z farszami możecie kombinować, to ciasto przyjmie wiele różnych pomysłów.


Pieczone pierogi z fetą, ziemniakami i rozmarynem
(14 sztuk)
(przepis pochodzi stąd i go poniżej cytuję z moimi małymi uwagami)

Ciasto:
  • 400 g mąki
  • 200 g masła
  • 2 łyżki śmietany
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 jajko
Farsz:
  • 130 g fety
  • 350 g ugotowanych ziemniaków
  • 1 cebula dymka, drobno posiekana, bez szczypioru
  • 2 łyżki oliwy z oliwek lub masła
  • 2 łyżeczki świeżego, drobno posiekanego rozmarynu (teraz akurat dodałam suszony)
  • pieprz do smaku
  • dodałam jeszcze: jajo

Do posmarowania: Jajko wymieszane z 2 łyżkami śmietany (ja akurat teraz posmarowałam samą śmietaną)

Farsz:
Wszystkie składniki wymieszać. Odstawić.

Ciasto:
Mąkę posiekać z masłem szerokim nożem. Dodać pozostałe składniki i zagnieść gładkie ciasto, które należy uformować w kulę, zawinąć w folię spożywczą i schłodzić przez 30 minut (u mnie dłużej leżakowało). Następnie rozwałkować na grubość 3 mm i wycinać koła o średnicy 12 cm. Wypełniać farszem (ok. 2 łyżek).

Ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i posmarować jajkiem wymieszanym ze śmietaną.

Piekarnik nagrzać do 180 st C.
Piec ok. 30-40 minut.

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Zostały mi dwa z piątku i już trochę się zeschły;) Jak będą następne, to wyślę kurierem;)

      Usuń
  2. chętnie takie zrobię :-) są świetne na te zimowe dni :-)

    OdpowiedzUsuń