Po chorobie znów przychodzi ochota na wszystko, a szczególnie na... Czeko! Czeko! Czekoladki! Zapraszam Was na serię opinii na ich temat. Dziś część pierwsza. Kto nie lubi czekolady, ręka do góry!
Dzięki uprzejmości firmy Mieszko, mam przyjemność dzielić się z Wami opinią na temat produktów firmy. Przyznam szczerze, że tej linii słodkości nie znałam. Kojarzyłam Mieszko głównie z cukierkami czekoladowymi (Espresso, moje ulubione Trufle, seria Pralin, Śliwki w czekoladzie i inne), piankami (Rajska Pianka – także przeze mnie lubiana) i żelkami (Gumini – zdarzyło mi się je jeść kilka razy), które zapewne większość z Was dobrze zna.
Na pierwszy ogień poszła nieduża bombonierka A'MADORRO. Powiedziałabym, że idealna dla dwóch osób na dwa dni, a dla większych łasuchów (ups, jasne, że powinnam napisać: dla wielbicieli dobrej czekolady) na jedno popołudnie lub wieczór. Każda z szesnastu czekoladek zawiera w sobie gęstą masę czekoladową, która różni się dodatkami. Poniżej przedstawiam Wam rodzaje czekoladek i nasze (moją i Lubego) opinie na ich temat. Staraliśmy się wzajemnie nie sugerować. Jedliśmy, a dopiero później niezależnie opiniowaliśmy. Którym kubkom smakowym zaufacie? :)TEA
JA: W pierwszej chwili pomyślałam: mocno czekoladowe nadzienie. Później wyczułam coś ostro – herbacianego. Nie wiem, czy bez wiedzy o smaku wyczułabym herbatę, ale nuta faktycznie trochę orientalna.LUBY: Trochę, jakby chilli. Stop. Bergamotka! :D. Stop. Bardzo smakowała.
NOUGAT
JA: Dobrze mi się kojarzy, bo moja babcia kupowała podobne orzechowe kulki z orzechem w środku. Te bez orzecha. Dobra orzechowa czekoladka – po prostu i aż.
LUBY: Dobra. Stop. Orzechowa. Stop. Czekoladowa.
BRANDY
JA: Dobra czekolada, ale mało wyczuwalne brandy. Może jakiś koneser koniakowatych jest w stanie je wyczuć?
LUBY: Dobra. Stop. Mało czuje się brandy.
ORANGE Z CHILLI
JA: Zdecydowanie moja faworytka. Pyszne nadzienie i mimo że pomarańczę i chilli wyczuwa się delikatnie, to jestem zdecydowanie na tak. Może najbardziej smakuje mi kontrast między orzeszkami (chrupkami?) na górze, a gładziutkim środkiem.
LUBY: Najmniej mi smakowała. Stop. Nie czuję chilli ani pomarańczy.
Podsumowując: pyszne czekoladki bardzo dobrej jakości. Nie wiem, dlaczego nigdy wcześniej na nie nie trafiłam (a dostępne podobno w większości znanych sieci). W moim przypadku nieduże gabaryty bombonierki są jej największym atutem – mniej smakuje lepiej.
Mój numer jeden: ORANGE Z CHILLI
Numer jeden Lubego: TEA



musi być wspaniale być takim czekoladowym degustatorem :)))
OdpowiedzUsuńOpinie są dla Was, ale ja też coś z tego smacznego mam:D Staram się szczerze i dokładnie.
Usuńja lubię te herbaciane :-)
OdpowiedzUsuńO! Znasz je, coś mnie chyba ominęło;)
UsuńJa też znam, te herbaciane pyszne! :)
OdpowiedzUsuńTo ja chyba żyję na jakimś biegunie albo w jakiejś dziupli:P Czyli 2:0 dla Lubego:P ;)
Usuńo, nie jadłam nigdy takich. dobrze, że teraz wiem, że można spróbować:)
OdpowiedzUsuńBardzo przyzwoite czekoladki:) Bardzo prawdziwie czekoladowe, a nie jakieś czekoladopodobne.
UsuńPoczęstuj!!!!
OdpowiedzUsuńNo przecie częstuję;) Można ekran polizać:P
UsuńWyglądają smakowicie, a swoją drogą ocenianie czekoladek to chyba najlepsza praca na świecie :)
OdpowiedzUsuńŻycie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiadomo, co się trafi:P Może coś niezjadliwego?;)
UsuńUwielbiam wszystko co czekoladowe. Tych czekoladek nie miałam okazji kosztować. Zapowiadają się smakowicie.
OdpowiedzUsuńPorządna czekoladka, bez ściemy! :)
Usuń