poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Festiwal Smaku w Grucznie 2011, czyli Niebo na Ziemi


Gruczno 2011


Twórczość niekulinarna cz I
Twórczość niekulinarna cz II

W tym roku po raz pierwszy odwiedziłam Gruczno (województwo kujawsko – pomorskie, Kociewie). Tamtejszy coroczny Festiwal Smaku to duża impreza, jak na tak niewielką miejscowość, a właściwie wioskę. W sobotę festiwalową (20 sierpnia) było bardzo wietrznie, ale stragany i inne atrakcje czekały na nas w cichej, osłoniętej od wiatru dolinie. Piękna okolica. Jadąc na festiwal można podziwiać Wisłę i bujną, soczystą zieleń wokół niej. To najprawdopodobniej sprawka podmokłych terenów zalewowych. Chętnie zostałabym tam na zawsze (cóż za wyznanie!).

W moim brzuszku królowały nalewki i sery. Trafił się też kawałek smacznego chlebka z dobrą oliwą. Obok sztuki kulinarnej zdarzały się stoiska z innymi rodzajami twórczości (rysunek, rękodzieło itp.). Można było również wesprzeć akcję – sprzeciw dla legalizacji GMO, co też uczyniłam obiema rękami.


Nalewki: jaaarzzęęębiinooo czerwona i żółtawy imbirku

Nalewka z pigwy była również bardzo smaczna ale głównie dla niej


Spróbowałam nalewki z pigwy, jarzębiny, kwiatu czarnego bzu, agrestową, imbirową, aroniową. Być może o którejś zapomniałam. Było ich naprawdę dużo i na przynajmniej kilku stoiskach. Chyba najbardziej i bardzo pozytywnie zaskoczyły nalewka jarzębinowa i imbirowa. Smaku jarzębinowej nie pamiętam dobrze, pamiętam tylko tyle, że nie była kwaśna, a jarzębinę kojarzę właśnie z czymś kwaśnym i cierpkim. Imbirowa zaskoczyła najbardziej. Nie była ostra i bardzo korzenna, ale składała się z kilu różnych smaków. Być może miała dodatki typu cytryna. Znajomy wyczuł w niej tonik. Ciekawe. Marzę o tym, żeby kiedyś zasiąść w jury tamtejszego konkursu na najlepszą nalewkę. Mogłabym nawet być po prostu pomocnikiem mistrza i pić, pić, pić...

Sery, po których zjedzeniu można umrzeć

Nie, to nie zbójnik, to Pan od serów kozich



Po prawo sery podpuszczkowe, a po lewo nie pamiętam

Podpuszczkowe, owcze, na mleku krowim. Co kto chce. Twarogowe, dojrzewające i te baaarrrdzooo dojrzałe. Najbardziej smakowały mi kozie od Pana z Brodą, na spróbowanie wzięliśmy średnio dojrzały ser kozi z czarnuszką. Takie najbardziej lubię. Nie te najmłodsze, ale nie te całkowicie prawie twarde. Nie znam się na serach tak, jak znawcy serów, ale wiem, co jest dobre, po prostu to wiem (i czuję;)). Sery te można zakupić w internecie, także z innymi dodatkami. Na przykład kozieradką. Nic tylko pakować manatki, kupić kilka kóz i robić niebo sobie i innym. Ciężka to zapewne robota, ale wolałabym się męczyć nad kozą i serem niż praca w korporacji (Boże – jeśli istniejesz – broń!). Jedyny minus to ceny, ale jakość i praca, jakiej wymagają te cudeńka tłumaczą wszystko.


Oliwa rzepakowa (a tak dokładniej to olej rzepakowy tłoczony na zimno, oliwa jest tylko z oliwek)!

Oliwy można było spotkać nie tylko z Polski. Na kilku stoiskach pojawiły się wyroby z innych krajów. Moją uwagę zwróciła oliwa rzepakowa tłoczona na zimno. Delikatna. Pyszna. Intensywną oliwę z oliwek też chętnie jadam, ale to jest produkt z naszych terenów! Warto jeść to, co rośnie i wytwarzane jest jak najbliżej. To także alternatywa dla tych, którzy chcą jeść zdrowo, ale nie przepadają za oliwkowymi produktami.

Chleb

Po lewo pieczywo z Nowego


Nie zjadłam go zbyt wiele, ale kupiłam mały bochenek chleba żytniego na zakwasie z piekarni w Nowym (czy to się tak odmienia?). Bardzo dobry. Po prostu chleb. Coraz trudniej o taki. Niestety tylko w tamtym rejonie osiągalny. Coś za coś. Albo sieć albo jakość. Hmm.

Wino z rokitnika, bo to mnie zaciekawiło

Wino z rokitnika

To jest podobno rokitnik

Czy też macie takie skrzywienie, że koniecznie chcecie spróbować tego, czego nie znacie? Takim tokiem myślenia wyeliminowałam z degustacji wino z wiśni, róży czy truskawek, chociaż to ostatnie może jeszcze załapałoby się do nieznanych, ale ile można wypić, żeby jeszcze czuć smak tego, co się pije? A ja chciałam czuć:).
Przyznam szczerze, że nie znam tego owocu. Próbowałam dogadać się z Panem, który najprawdopodobniej sam robił to i inne wina, ale nic. - Czy to pigwa? -Nie. - Czarny bez? (wiem, przegięcie, ale może jakaś odmiana to była inna?) - Nie, wie Pani, takie, co się zbiera, jak już śnieg jest. -Aha...
Było dość dobre, ale za mocne, czyżby autor dolewał wódkę do wina? Uuuu.

Mąki, makarony, kasze

Niestety nie widać produktów, ale ja je widzę

Zaopatrzyłam się u producenta w mąkę typu graham. Mogłam zrobić większe zapasy. Cena była bardzo korzystna. Można było kupić tam także makarony ze zdrowych zbóż, np. orkiszowe, a także różne kasze. Był tam też pewien rodzaj mąki, którego wcześniej nie znałam. Z pszenicy płaskurki (starsza odmiana pszenicy niż orkisz). 

Say NO! to GMO!
Petycja przeciw GMO

Wnioski:
  • świetny festiwal
  • piękna okolica!
  • następnym razem zaplanuję cały dzień i powoli będę hasać po górkach i dolinach (można też zjeść tam obiad, grillowane - np. kiełbaski, wędzone albo gotowane - np. pierogi)
  • zacznę zbierać już na wszystkie pyszności ;)
  • muszę zrobić w końcu swoją nalewkę
  • życie bywa piękne:)




5 komentarzy:

  1. Uwielbiam wszelkiej maści festiwale:) Ostatnio w Krakowie był Festiwal Pierogów (szkoda tylko, że są tak drogie:/), a teraz na Rynku pełno budek z rękodziełem (och, jakie piękne cudeńka tam można wypatrzeć:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. o rany! w Grucznie byłam rok temu, ale w tym roku nie dojechałam. ech, szkoda! może do zobaczenia na następnym festiwalu? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam takie festiwale szkoda, że u nas rzadko są organizowane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No no, trzeba pod Toruń jechać:)

      Usuń