wtorek, 26 października 2010

Koszmarny „krab"

Jakiś czas temu mama mojego chłopka wpadła na przepis sałatki z makaronem sojowym. Wydawała się taka prosta, a zaskoczyła bardzo pozytywnie. Dotarłam do źródła i w przepisie były jeszcze paluszki krabowe. Pomyślałam: pewnie dobre. Jednak nie przypadły mi za bardzo do gustu. Może do czegoś innego by lepiej pasowały, może mogłam bardziej stanowczo doprawić sałatkę na przykład czosnkiem? Może kiedyś poeksperymentuję. Może kurczak zamiast ryby?

Składniki (na dwie duże porcje):
  • mała paczka makaronu sojowego
  • pół puszki kukurydzy
  • nieduży surowy ogórek (lub połowa dużego)
  • pół pęczka koperku (wiele zmienia!)
  • pół paczki paluszków krabowych
  • 3 łyżki majonezu (mniej lub więcej – wg preferencji)
  • sól, pieprz

Makaron przygotować według przepisu na opakowaniu. Pokroić. Dodać kukurydzę, pokrojonego ogórka w słupki, plasterki – co kto lubi. Wymieszać z posiekanym koperkiem, przyprawami i paluszkami krabowymi (które krabów pewnie nigdy nie widziały) pokrojonymi w nieduże kawałki i majonezem. Schłodzić.

Może wam będzie smakować z paluszkami? Ja wolę wersję bez:) 


poniedziałek, 18 października 2010

Ryż z cynamonowymi owocami i śmietaną

Proste, zwykłe nawet, ale czasem mamy ochotę na powrót do któregoś ze smaków, połączeń albo podróż do przeszłości. Ale patos. ;) Dla jesiennych i całorocznych łasuchów.



Składniki:
  • paczuszka (ok. 100g) lub dwie ryży
  • jabłko
  • 2 gruszki
  • brzoskwinia
  • cynamon
  • cukier kryształ
  • cukier puder lub łyżka miodu
  • mała śmietana 18%
  • sól

Przygotowanie:

Ugotować ryż w osolonej wodzie. Owoce obrać, pokroić w kawałki (wg uznania) i z cukrem rozgotować na patelni lub w garnuszku (do całkowitego rozgotowania lub do czasu, gdy zostaną też małe kawałki owoców). Ostudzić „dżem”. Dodać trochę cynamonu (również wg uznania). Rozmieszać śmietanę najlepiej z cukrem pudrem lub dżemem. Na ciepły ryż wyłożyć owoce i polać go śmietaną.

Szmacznego ;) 


piątek, 15 października 2010

Buła i spóła, man

Przepis na drożdżówki z serem, który znalazłam jako pierwszy, to przepis ze strony Liski (dziękuję:)). Myślałam, że sporo pracy z takimi bułkami, a ciasto będzie się strasznie ciężko dzieliło i lepiło do rąk, ale jego konsystencja okazała się bardzo fajna - elastyczne, a zarazem niemokre. Na koniec doszłam do wniosku, że za dużo troszkę mąki wsypałam i piekłam za długo z 7-10 min. Ale przepraszam, to był mój pierwszy raz, jeśli chodzi o drożdżowe ciasto bułkowe (wcześniej robiłam tylko ze słodkich drożdżowych: ciasto i muffiny). Bułki warte zachodu:). I wychodzi taniej i smaczniej i jaki zapach w domu... Aha. Następnym razem dodam może trochę dżemu. Będą bardziej kontrastowe w smaku, ale co kto lubi:). Ździwiło mnie też, że tak niewiele cukru w przepisie, ale okazało się, że wystarczająco dużo. Konkludując, polecam, polecam;).

sobota, 9 października 2010

Malinowo, jeszcze jakby ciepło


Dżem malinowy. Dżemy z reguły robię „na oko”. Często wychodzą za rzadkie, chociaż też dobre. Prawdopodobnie problemem jest mój brak cierpliwości. Trudno mi powiedzieć, ile malin zużyłam i ile cukru do tego dżemu, ale wyszedł bardzo gęsty i pyszny. Po rozgotowaniu się malin zmiksowałam wszystko, dodałam cukier kryształ i trochę cukru waniliowego, gotowałam jeszcze jakiś czas całą miksturę. Jestem zdecydowanie za takim zmiksowanym dżemem malinowym. Czasem też lubię pobawić się w „ubieranie” słoiczków. Nie jest to kwestia czysto estetyczna – łatwiej po prostu takie przetwory znaleźć w piwnicy czy w szafce w domu. 


wtorek, 5 października 2010

Równowaga na talerzu (czyli sałatka z tuńczykiem i ziemniakami)

Nie pamiętam już chyba, kiedy zrobiłam ją pierwsz raz. Chyba to było któregoś lata… Najpewniej:) Wtedy wysyp warzystwa wszelkiego następuje, a najwięcej słodkich pomidorów czy fasolki. Był to też czas młodych ziemniaczków. Można wariować z tą sałatką w imię zasady CKL (co kto lubi). Dla mnie najlepiej smakuje z sałatą masłową, lodową, mieszanka sałat, którą można kupić w sklepach też ujdzie. Fasolka najlepiej świeża, ale puszkom nie mówię nie. Sos (powyższa zasada CKL). Proponuję albo sporządzić coś samemu albo wybrać jakiś gotowy sosik. Trzecia droga: podrasować samemu sosik kupiony  w imię kompromisu między dobrym i szybkim. Swoją propozycję sosikową podam w przepisie. 


Składniki
na ok. 4 porcje
  • główka sałaty masłowej
  • puszka fasolki (lub podobna ilość świeżej ugotowanej)
  • 10 średnich ziemniaków (najlepiej młodych, obrane, upieczone z rozmarynem, oliwą, ostrą papryczką albo ugotowane) 
  • 2 spore pomidory (sparzona skóra, jeśli ktoś woli) + kilka suszonych (opcjonalnie)
  • 2 ugotowane jaja (po połówce na głowę)
  • 1 ogórek surowy (opcjonalnie)
  • pół cebuli czerwonej pokrojonej w cieńkie piórka (opcjonalnie)
  • 2 puszki dobrego tuńczyka w kawałkach
  • sos (kilka łyżeczek oliwy, sok z cytryny, łyżka miodu, sól, pieprz, pokrojona natka pietruszki lub koperek świeży (¼ pęczka), 12 ząbki czosnku wyciśnięte, 3 krople sosu sojowego, trochę wody, 2 krople octu winnego (opcjonalnie)
Ziemniaki upiec (poprzedniego dnia wieczorem lub rano przed obiadem) w naczyniu żaroodpornym lub w folii aluminiowej z rozmarynem świeżym (najlepsza opcja) lub suszonym (może być też np. tymianek lub inne zioło, które lubicie), ostrą papryczką, łyżką oliwy/oleju. Porwać sałatę i ułożyć ją na talerzach. Na niej położyć ziemniaki pokrojone w spore kawałki (np. grube plastry), trochę fasolki, pomidory pokrojone w kawałki (większa kostka), trochę cebuli i kilka plasterków ogórka (opcja). Na to tuńczyk i połówka jajka pokrojona na cztery części na osobę. Polać wszystko sosem (wymieszać składniki podane w przepisie np. w małym słoiczku rano i zostawić w lodówce do przegryzienia).