środa, 1 grudnia 2010

Mały (malutki) sponton






Dziś na obiad była ryba po grecku na ciepło (marchew, cebula, papryka, pomidory) i pure ziemniaczane ze śmietanką i natką. Do wszystkiego mały kiszony pyszny ogóreczek od rodziców mojego chłopaka, a pierwszym ogniwem tego podarunku była jego ciocia.No i zostało sporo pure, więc (a wiadomo, że pure już się drugi raz raczej nie odgrzeje) wyszły kluseczki. No może jeszcze nie wyszły, bo nóżki im jeszcze nie urosły, ale powiedzmy, że wypłynęły z garnka lądując na sitku i uraczą jutro swoim towarzystwem najprawdopodobniej małe kotleciki mielone (żeby nie czuły się nieswojo w towarzystwie big mielonych). Pasowałby znowu ogórek kiszony, ale może wymyślę coś innego.

p.s. Zanim poległy w gorącej wodzie, bujały się w rytm muzyki reggae:)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz